W połowie lipca MSZ zabiera polskie firmy na misję gospodarczą do Republiki Kenii oraz Zjednoczonej Republiki Tanzanii. Resort właśnie otworzył nabór chętnych do udziału w tej wizycie.
MSZ liczy na udział szczególnie firm z sektora zielonych technologii (m.in. recyklingu), energetycznego (rozwiązania dla elektrowni, sieci przesyłowych, itd.), naftowo-gazowego, chemicznego, kosmetycznego i infrastruktury transportowej (m.in. budowa dróg, transport kolejowy). Są to branże, w których polskie firmy mają duże osiągnięcia i know-how, które mogą wykorzystać w podboju rynków afrykańskich.
Zainteresowanie polskich władz wspieraniem współpracy gospodarczej z krajami afrykańskimi nie słabnie od kilku lat, o czym świadczą częste misje gospodarcze i wizyty polityczne ze strony polskiej. Zainteresowanie tym kontynentem widoczne jest również po stronie polskich firm. Ursus (polecam spot wizerunkowy tej firmy), Asseco, Polpharma, Boryszew, Zakłady Chemiczne Police, Kulczyk Investments – to tylko niektóre przykłady dużych polskich firm, które starają się wykorzystać potencjał tego kontynentu.
A potencjał jest, bo afrykańskie gospodarki przechodzą okres dynamicznego rozwoju. PKB regionu Afryki Subsaharyjskiej (na terenie której znajdują się Kenia i Tanzania, cele lipcowej rządowej misji gospodarczej) wzrósł w 2014 roku (najnowsze dostępne dane) o 4,4%, podczas gdy dynamika PKB regionu Europy i Azji Środkowej, gdzie trafia większość polskiego eksportu, była niemal o połowę niższa (2,3%) – jak wynika z danych Banku Światowego. Przyszłość gospodarcza Afryki wygląda dobrze w ciągu najbliższych trzech-czterech dekad kraje takie jak Algieria, Tanzania, Etiopia, Kenia, Uganda i Ghana będą należały do najszybciej rozwijających się na świecie. W gronie tym nie będzie krajów, które dziś są kluczowymi rynkami zbytu polskich firm.
Afryka znacznie zmieniła się w ciągu ostatnich 10-20 lat, jest bardzie stabilna politycznie, bardziej rozwinięta gospodarczo, tworzy się klasa średnia. Nadal istnieją pewne ryzyka, ale to naturalne dla rynków wschodzących. Te firmy, które będą w stanie to ryzyko „wziąć na klatę", będą spijały śmietankę. Już dziś konkurencja jest niemała – w Afryce od lat intensywnie działają firmy chińskie dysponujące ogromnym kapitałem oraz byłe potęgi kolonialne (Wielka Brytania, Francja, Portugalia, Belgia, Włochy i Hiszpania). Nie ma czasu do stracenia.
W statystykach dotyczących handlu zagranicznego Polski widać pewne efekty rosnącego zainteresowania polskich firm Czarnym Lądem. Według danych GUS w 2014 roku (najnowsze dostępne dane) eksport z Polski do krajów tego kontynentu wzrosła o ok. 25%, niemniej jednak udział Afryki w całkowitej wartości polskiego eksportu nadal jest bliski 1%.





