• 1
  • 2
  • 3
Prev Next

Impact of Covid-19 on Trade Finance Prod…

23-04-2020

Impact of Covid-19 on Trade Finance Products

DISCLAIMER ICC endorses no responsibility in this guidance paper which is aimed only at sharing practical views and guidance from experts in the management of Trade Finance transactions during this exceptional period of...

Read more

Safeguard Trade Finance Operations

23-04-2020

Safeguard Trade Finance Operations

URGENT 6 April 2020 ICC MEMO TO GOVERNMENTS AND CENTRAL BANKS ON ESSENTIAL STEPS TO SAFEGUARD TRADE FINANCE OPERATIONS SUMMARY The International Chamber of Commerce (ICC) is increasingly concerned about the impact of the novel coronavirus (COVID-19)...

Read more

CETA – strach się bać?

31-10-2016

CETA – strach się bać?

CETA to umowa, która ma wspomóc wymianę handlową między Unią Europejską (UE) a Kanadą. Negocjacje dotyczące jej kształtu zakończyły się ponad dwa lata temu, jednak w Polsce dopiero teraz, tuż...

Read more

Długi Chińczyków – tykająca bomba czy pr…

04-09-2016

Długi Chińczyków – tykająca bomba czy produkt uboczny rozwoju?

Zadłużenie Państwa Środka sięga 26 bilionów dolarów, czyli prawie dwa i pół razy tyle, ile wynosi PKB tego kraju i dwa razy więcej niż PKB całej Unii Europejskiej. Tyle –...

Read more

Brazylia nie kończy się wraz z olimpiadą

23-08-2016

Brazylia nie kończy się wraz z olimpiadą

Sierpień był miesiącem sportu i Brazylii. To kolejna duża impreza sportowa w tym kraju w ciągu kilku lat, po tym, jak dwa lata temu kraj ten gościł piłkarzy z całego...

Read more

Arbitraż w sporach z partnerami z USA

07-07-2016

Arbitraż w sporach z partnerami z USA

Stany Zjednoczone są dla Polski nie tylko strategicznie istotnym partnerem politycznym, ale również ważnym partnerem handlowym. Zgodnie z danymi Głównego Urzędu Statystycznego w 2015 roku udział tego kraju w eksporcie...

Read more

Polsko-niemiecka współpraca

23-06-2016

Polsko-niemiecka współpraca

Na początku maja Daimler, niemiecki gigant motoryzacyjny (producent samochodów takich marek jak Mercedes-Benz czy Smart), ogłosił, że zainwestuje ok 500 milionów euro w budowę fabryki w miejscowości Jawor na Dolnym...

Read more

Nowe rynki zbytu: Kenia i Tanzania

18-05-2016

Nowe rynki zbytu: Kenia i Tanzania

W połowie lipca MSZ zabiera polskie firmy na misję gospodarczą do Republiki Kenii oraz Zjednoczonej Republiki Tanzanii. Resort właśnie otworzył nabór chętnych do udziału w tej wizycie. MSZ liczy na udział...

Read more

imagesCETA to umowa, która ma wspomóc wymianę handlową między Unią Europejską (UE) a Kanadą. Negocjacje dotyczące jej kształtu zakończyły się ponad dwa lata temu, jednak w Polsce dopiero teraz, tuż przed podpisaniem tej umowy, zrobiło się o niej głośno. Postanowiłem więc dorzucić moje „trzy grosze" do tej dyskusji z perspektywy ekonomisty z wykształcenia, od prawie dwudziestu lat pracującego w obszarze finansowania handlu międzynarodowego.

 

CETA (skrót od „Comprehensive Economic and Trade Agreement", czyli "Kompleksowa Umowa Ekonomiczno-Handlowa) to umowa, która ma wspomóc wymianę handlową między UE a Kanadą. W rzeczywistości ma jednak znacznie szerszy zakres działania niż wynikałoby to z grona potencjalnych sygnatariuszy. Kanada ma swoją własną umowę z USA (NAFTA 1994.). Oznacza to, że jeśli umowa handlowa między UE a USA (TTiP) nie wejdzie w życie, wówczas to CETA pomoże firmom z USA dostać się na rynek unijny. CETA to więc umowa dająca dostęp do rynku UE nie tylko firmom kanadyjskim, ale także firmom z innymi krajami, z którymi Kanada podpisała umowę o wolnym handlu (w przypadku NAFTA są to USA i Meksyk). Trudno jednoznacznie stwierdzić, czy to dobrze, czy źle, warto jednak mieć świadomość, że podpisując umowę CETA Unia Europejska otwiera swoje drzwi dla szerszego grona podmiotów niż tylko firmy kanadyjskie.

 

Inną ważną kwestią, na którą warto zwrócić uwagę w przeddzień podpisania tej umowy jest fakt, że liczy ona 1,6 tys. (!) stron. Taka ilość tekstu jest trudna do „przetrawienia", a stosowany w niej (podobnie jak w większości umów) prawniczy żargon nie sprawia, że dokument ten jest łatwy do zrozumienia dla przeciętnego mieszkańca UE. Odnoszę wrażenie, że zarówno w Polsce, jak i w innych krajach Wspólnoty, nie ma zrozumienia tej umowy. Zabrakło dialogu między ludźmi odpowiedzialnymi za jej kształt a firmami i konsumentami, na których życie i funkcjonowanie umowa ta będzie miała wpływ. Mnożą się za to spekulacje, społeczeństwo jest straszone upadkiem drobnego rolnictwa, zalewem genetycznie modyfikowanej żywności o znacznie niższych niż europejskie standardach bezpieczeństwa (w Kanadzie w produkcji żywności dopuszczonych jest znacznie więcej środków chemicznych), likwidacją miejsc pracy czy znacznego ograniczenia wpływu krajowych instytucji na poczynania międzynarodowych koncernów, finansowych i nie tylko. Część z tych obaw jest realna, część - nie. Problem polega na tym, że ludzie odpowiedzialni za podpisanie tej umowy i wprowadzenie jej w życie nie zadają sobie trudu, żeby w sposób spokojny i rzeczowy wyjaśnić obywatelom, jakie są „za" i „przeciw" i dlaczego „za" przeważają nad „przeciw" (zakładam, że przeważają). Nie jest to pierwsza międzynarodowa umowa, która powoduje protesty, wypadałoby wyciągać jakieś lekcje z przeszłości, uczyć się na błędach. Tymczasem mam wrażenie, że nie tylko nic pod tym względem się nie zmieniło (mimo, że w międzyczasie zmieniły się ekipy rządząca w Polsce i w innych krajach UE), ale wiele osób wypowiadających się na temat tej umowy nie zadało sobie trudu, żeby ją przeczytać, nie mówiąc już o zasięgnięciu opinii ekspertów, którzy od lat zajmują się prawem i handlem międzynarodowym.

 

Będąc ekonomistą i pracownikiem instytucji finansowych od lat zajmującym się tematyką finansowania handlu, mam pewne wątpliwości co do realności niektórych zapisów tej umowy. Przewiduje ona m.in. redukcję 98% ceł funkcjonujących w wymianie handlowej między UE a Kanadą. Gdy patrzę na narastające zapędy protekcjonistyczne niektórych państw, trudno mi sobie to wyobrazić. Nie trzeba szukać daleko – z takimi zapędami spotykamy się niemal na co dzień, na własnym, unijnym podwórku. Jednym z przykładów może być choćby stanowisko Czech wobec importu żywności z Polski, ostatnio do naszych południowych sąsiadów dołączyła w tej kwestii również Rumunia. Jestem ciekaw, czy zapisy tej umowy pozostaną tylko na papierze, czy rzeczywiście zostaną wprowadzone w życie. Czas pokaże.

 

CETA dotyczy liberalizacji handlu oraz inwestycji zagranicznych, o które zabiegają wszystkie kraje unijne. Inwestycje zagraniczne sprzyjają tworzeniu miejsc pracy, dyfuzji innowacji, a w ogólnym rozrachunku – rozwojowi gospodarczemu i podnoszeniu standardów życia. Nic więc dziwnego, że inwestorzy zagraniczni są „ulubieńcami" rządów narodowych i samorządów. W umowie tej po jednej stronie mamy Kanadę, a po drugiej – 28 krajów UE, o różnym poziomie rozwoju i zamożności. Wszystkie kraje UE stoją wobec jakichś wyzwań gospodarczych i wszystkie potrzebują wsparcia inwestycji zagranicznych, aby sobie z tymi wyzwaniami jakoś poradzić. Pytanie: czy CETA coś w tym zakresie zmieni? Nie sądzę. Warunki, jakie kanadyjskim inwestorom zaoferuje Polska, Rumunia czy Węgry, czyli ulgi czy koszty pracy, to nie jest coś, do czego potrzeba umowy międzynarodowej. Aby móc się rozwijać, poszczególne kraje same muszą dbać o to, aby te warunki były na tyle dobre, aby inwestorzy chcieli w tych krajach lokować kapitał. CETA zawiera istotne zapisy dotyczące ochrony praw inwestorów, m.in. możliwość pozywania krajów, które wprowadzają niekorzystne z perspektywy ich biznesu zmiany w prawie. Nie wpływa natomiast na atrakcyjność poszczególnych krajów z perspektywy inwestorów zagranicznych. Spory między państwami a firmami będzie rozstrzygała specjalna instytucja arbitrażowa. Osoby, które działają w świecie biznesu wiedzą, że oznacza to, że najważniejszy będzie nie interes państw, tylko handel.

 

A propos handlu: Kanada zajmuje 12. miejsce wśród największych partnerów handlowych UE, a Wspólnota zajmuje drugie (po USA) miejsce pod względem największych rynków zbytu dla kanadyjskich firm. Oznacza to, że Kanadzie na umowie o wolnym handlu powinno zależeć bardziej, bo dużo kupuje z UE, a jeśli rzeczywiście cła zostaną zniesione, będzie mogła kupować taniej. Polska nie ma z Kanadą dużego biznesu, kraj ten znajduje się poza TOP 10 naszych partnerów handlowych. Umowa ta nie będzie więc raczej stanowiła mocnego pozytywnego „kopa" dla wymiany handlowej między tymi dwoma krajami. Choć wartościowy udział żywności w polskim eksporcie nie jest duży (dominują maszyny i sprzęt transportowy), jest ważnym tematem. Prawo Kanady pozwala sprzedawać produkty modyfikowane genetycznie (GMO), Europa się przed tym broni. Co więcej, w tym północnoamerykańskim kraju koszty produkcji rolnej są niższe niż w Polsce (z uwagi m.in. na wielkopowierzchniowe gospodarstwa nastawione na maksymalizację efektywności upraw, możliwość korzystania z tańszych środków ochrony roślin, które w Europie są zabronione oraz niższe niż na Starym Kontynencie koszty energii). Produkty polskich rolników będą więc mniej konkurencyjny co do ceny jednostkowej niż żywność importowana z Kanady. Będą natomiast bardziej konkurencyjny co do jakości czy smaku. Pytanie: czy konsumenci są w stanie zapłacić więcej za wyższą jakość, czy raczej będą kierowali się ceną, wybierając słabszej jakości produkty?

 

Mówiąc o różnicach, warto zwrócić uwagę na fakt, że Kanada i UE reprezentują odmienne modele gospodarcze. W Europie jest większy tzw. „socjal", więc koszty produkcji są wyższe, w krajach Ameryki Północnej jest odwrotnie. W trosce o konkurencyjność europejskich firm w rywalizacji z kanadyjskimi, europejscy politycy musieliby więc podjąć decyzje niekoniecznie przychylne dla ich wyborców. Jeśli ten „socjal" nie zostanie obniżony, to konkurować będzie ciężko, firmy zaczną padać i rządy znów zaczną szukać ochrony dla swoich gospodarek.

 

W obszarze polityki ważne jest również tzw. tło polityczne. Każda umowa czy układ gospodarczy scala jego członków. W tym przypadku EU i Amerykę (CETA + TTiP). Sprawia, że mamy wspólne interesy, których wspólnie bronimy. W kontekście zapędów Rosji, moim zdaniem jest to ważny argument.