Stany Zjednoczone są dla Polski nie tylko strategicznie istotnym partnerem politycznym, ale również ważnym partnerem handlowym. Zgodnie z danymi Głównego Urzędu Statystycznego w 2015 roku udział tego kraju w eksporcie „znad Wisły" wyniósł 2,3% (12. miejsce wśród największych rynków zbytu), a w imporcie – 2,7% (9. miejsce wśród największych dostawców).
Mimo, że USA – szczególnie po ostatnim kryzysie finansowym – nie należą do najbardziej dynamicznie rozwijających się rynków na świecie, nadal są atrakcyjną destynacją dla polskich firm, z których coraz więcej decyduje się rozpocząć działalność w tej części świata. Duża populacja, wysoki poziom rozwoju technologicznego, ugruntowane ramy prawne funkcjonowania dla firm czy stabilność polityczna to tylko niektóre z zalet tego rynku.
Niemniej jednak prowadzenie działalność w USA może nie być usłane różami i może skończyć się sporem sądowym z amerykańskimi partnerami. Powodów dostarczają obie strony – bywa, że to polskie firmy są pozywane przez klientów, dystrybutorów czy przedstawicieli handlowych „zza oceany", a bywa i tak, że to przedsiębiorstwa „znad Wisły" wnoszą pozew. Niezależnie od tego, po której stronie sporu sądowego znajdzie się polska firma, będzie musiała zmierzyć się z takimi wyzwaniami jak wysokie koszty (amerykańscy prawnicy i biegli w sprawach gospodarczych stosują znacznie wyższe stawki niż ich odpowiednicy w innych krajach, a amerykańscy pozwani mają prawo wnioskować do sądu o zasądzenie kaucji od zagranicznego powoda na zabezpieczenie niektórych oczekiwanych kosztów), rozbudowane czynności przedprocesowe czy wysokie prawdopodobieństwo zasądzenia odszkodowania na rzecz powoda, jeśli jest on osobą fizyczną, a pozwany – prawną.
Sporów z działalności biznesowej zupełnie wyeliminować się nie da, natomiast jeśli już nastąpią, z uwagi na opisane powyżej wyzwania, warto szukać alternatywnych sposobów ich rozwiązywania. Należy do nich arbitraż międzynarodowy. Nie jest to nic nowego ani odkrywczego w handlu zagranicznym, firmy z różnych części świata korzystają z niego od lat, bo ogranicza ryzyko stania się stroną pozwaną w sporach sądowych. Aby zagwarantować sobie możliwość skorzystania z tego rozwiązania, polska firma powinna zadbać o umieszczenie w treści umów z amerykańskimi kontrahentami klauzuli arbitrażowej ze wskazaniem instytucji arbitrażowej, przed którą będzie toczyło się ewentualne postępowanie. Za wiodącą instytucję tego typu uważana jest Międzynarodowa Izba Handlowa (International Chamber of Commerce, ICC) niemniej jednak jej zasady są bardziej dostosowane do potrzeb większych przedsiębiorstw, natomiast w kontaktach handlowych z amerykańskimi partnerami łatwiejsze „w obsłudze" mogą okazać się Amerykańskie Stowarzyszenie Arbitrażowe (American Arbitration Association, AAA) lub Służy Mediacji i Arbitrażu Sądowego (Judicial Arbitration and Mediation Services, JAMS).
Ile to kosztuje? W przypadku arbitrażu strony postępowania muszą ponieść koszt związany z wynagrodzeniem dla arbitra (co nie występuje w przypadku sporów sądowych) i biegłych. Nadal jednak są niższe niż w przypadku postępowania sądowego, statystycznie są też mniej czasochłonne. Co ważne, niektóre instytucje arbitrażowe ograniczyły w ostatnim czasie stawki dla mniejszych firm. Aby uchronić firmę przed uwikłaniem w bardzo kosztowne i nieraz długotrwałe procesy sądowe z amerykańskimi partnerami handlowymi, warto zadbać o to, aby w kontraktach znalazła się klauzula arbitrażowa. Może to znacznie ułatwić dochodzenie swoich praw na rynku USA i wielu innych rynkach.
Inspiracją do napisania tego artykułu był tekst pt. „Arbitraż w USA. Jak uniknąć sporów przed amerykańskimi sądami" (Marta Rupieta, Eric S. Sherby, Michael H. Traison), który ukazał się na łamach Biuletynu Euro Info (wydanie z maja 2016 roku), wydanego przez Enterprise Europe Network.





